Wczoraj wieczorem bawiłam się z chomikami. Są słodkie jak dwa karmelki. No i niestety trzeba je było rozdzielić bo się biły. Jeden był w normalnej klatce a drugi w akwarium ( tak wiem mi też go szkoda).
Ten z akwarium świrował więc wstawiłam mu plastikowy domek ( żeby nie było mu smutno.)
Poszłam do swojego pokoju.
Po chwili słysze głos mamy : Szczór !
Biegne do pokoju: co się stało ??
mama : szczór tu był i poszedł tam !
Przyszedł tata i przeszukaliśmy cały pokój ani śladu chomika ( szczóra dla mamy ) . Potem cAały dom nigdzie go nie ma.
Zrezygnowany tata poszedł a ja nie odpuszczalam. ( biedny chomik musał być przerażony :D )
Chodziłam i szukałam .
Weszłam do jednego z pokoi i spod ławy wylatuje mała szara kuleczka.
Stanął ( albo stanęła ) na dwóch łapkach i popatrzył/a na mnie tymi swoimi czarnymi ślepkami .
Ale mi stracha napędził./a
Chomiki są mojej siostry więc całe szczęście że wtedy spała i o niczym nie wie :) .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz